RSS
niedziela, 15 kwietnia 2012

co tak naprawdę dają mi studia? tymbardziej TAKIE. mógłbym jebnąć tym, z klasą oczywiście, ale wciąż-jebnąć. siąść za konsolą, za gitarą - whatever. robić dobrze, a nie robić, żeby robić. toż to bez sensu.

niedziela, 01 kwietnia 2012

litaj ptaszko.  

czwartek, 08 marca 2012

takie tam. ciągłe nocne rozkminy. z papierosem i bez, choć to tylko atrybut. najwięcej dymu siedzi mi w głowie.

środa, 26 października 2011

Problemów z wyciąganiem ręki do kogoś jest kilka. Przede wszystkim sam fakt wyciągania ręki następuje po kłótni, zatem pierwsza niezręczność, bo ta kłótnia wynikła. Jednak ważniejszym problemem jest to, że ktoś musi tę rękę wyciągnąć. Całe życie to byłem ja. A co, kiedy ta zawsze wyciągająca rękę strona nie zrobi tego? Jak długo można wstrzymywać się i udawać, że się nie rozumie? Kurwa, ponad rok spokojnie. Ponad rok. 

środa, 01 czerwca 2011

Nie da się zdefiniować i ocenić życia. Nie można stawiać jednego priorytetu, według którego żyjemy, bo to jest bez sensu. Chyba, że mówimy o priorytecie dobroci. Jeśli stawiamy sobie za cel bycie dobrym - okej, to może być ten wyjątek, który jest dla mnie akceptowalny. Ale cała reszta? Niepotrzebna pogoń, która do niczego nie prowadzi.

 

Żyć pełnią życia, ot cała tajemnica. Wracam. 

niedziela, 16 stycznia 2011
.

Chyba mam chęć na reaktywację. Pisząc to zdanie zadaję sobie pytanie najważniejsze - ile razy stawiałem już taką tezę na kartach tego wirtualnego 'dziennika'? Podejrzewam, że mnóstwo razy. Wciąż od nowa, reaktywowane pisanie. Może z nowym szablonem, może z nowym poglądem. Sęk w tym, ze to zawsze była krótkoterminowa reaktywacja, a tym razem fajnie by było (kurwa, fajnie, jakie to banalne) pociągnąć to trochę dłużej.

 

Co ciekawe dopiero dziś zauważyłem, że to już 5 lat prowadzenia tego bloxa.  5 lat, toż to już by chodziło, pyskowało i powoli samo się podcierało. Przenajświętszy niemójboże, mój brat ma 4 lata. Pamiętam nawet, jak pisałem o tym, jak się dowiedziałem o tym, że kiełkuje w macicy. Nie byłem przekonany, ale skutecznie mnie przez te cztery lata przekonał do siebie. Geniusz mały.

 

Czuję, że się starzeję. Tak strasznie boli mnie to, że mam już teoretycznie drugi krzyżyk na plecach wypisany. Ot przemijanie, tak banalna i naturalna rzecz, przydarza się każdemu. Ale zostało mi 9 miesięcy bycia tym swojskim, klasycznym "nastolatkiem". Niby nic, ale więcej nim nie będę.

 

W ogóle, to kurwa.. powinienem się uczyć, a reaktywuję bloga. Człowiek zadaje sobie pytanie-co jest kurwa?  Do tej pory zawsze śmiałem się z tych wszystkich studentów, którzy krzyczeli 'sesja ty kurwo' 'sesja znów zaskoczyła studentów' i tak dalej. Tym niemniej-reaktywuję, ale wracam do nauki. Kurwa.

 

 

 

 

kurwakurwakurwa.

 

 

A co jak nie zdam?

 

 

 

kurwakurwa.

niedziela, 02 stycznia 2011
zwierzęta umierają..

.. bo nigdy w moim życiu nie użyłbym w stosunku do tych cudownych stworzeń tego strasznego, wulgarnego 'zdychania'. Kocham wszystkie zwierzęta - te, których się boję i te, które szczerze kocham i uwielbiam.

Z tych pierwszych zawsze bałem się królików. Miały duże zęby, długie pazury i wystraszone oczy. Ty pokazałaś mi, że to wszystko nieprawda. Przy Tobie odważyłem się wziąć ją na ręce, umyć, pomiziać po tym super futerku miękkim, jak puch.

A teraz nie żyje. I niech mi nikt nie wciska, że zwierzęta nie umierają.

 

[*]

środa, 13 października 2010
polonistycznie!

Kocham studia! To dopiero początek, boję się Historii Polski i łaciny, ale kocham! Jest mi wspaniale, nawet kiedy muszę wstać o tej pieprzonej szóstej, leźć w zimnie i ciemnościach na pociąg, dojeżdżać w ścisku i tłoku... Ale kocham to.

 

I kocham ogólnie.

 

 

KURWA szczęśliwie mi, jak nigdy. Nie chcę, żeby to się zmieniło.

czwartek, 23 września 2010
urodzinowo :D

Rok i jeden dzień temu pisałem, że urodziłem się naprzeciwko zakładu karnego. Cóż, to się nie zmieniło. Urodziłem się o 15:45. To też bez zmian. Ale wtedy tego życia nie lubiłem. Kochałem je, ale nie lubiłem. Nie przepadałem.
Dziś mam to wszystko, czego nie miałem. Mam wspaniałą dziewczynę, którą kocham. I jestem kochany. Przynajmniej tak czuję. Mam szczęście. Jestem studentem, choć jeszcze bez indeksu. Dziś kończę 19 lat. 19 lat wzlotów i upadków, żeby nazwać się szczęśliwym człowiekiem. Szczęśliwym i radosnym, każdego kolejnego dnia. 
Poza tym, skoczyłem ze spadochronem. Nareszcie. 
Zrobiłem sobie tatuaż. Nareszcie.
I kocham Pearl Jam i kocham Kamilę. 


Mam to wszystko. Nareszcie. :) 

czwartek, 01 kwietnia 2010
Nigdy nie jest się w stanie określić uczucia, którego się nie posmakowało. Szekspir nie napisałby sonetów, gdyby nie zasmakował miłości, a Curtis nie pisałby o trawiącym go bólu, gdyby go nie doznał. Cóż, tak jak od pół roku dane mi jest smakować, kosztować miłości, tak przyszedł moment, kiedy serce rozrywa mi tęsknota. Nigdy nie tęskniłem. To znaczy-wydawało mi się, że tęsknię, ale teraz wiem, że to nie było to. Siedzę z laptopem na kolanach i rozmawiam z K., chociaż rozmawiam, to duże słowo. Piszę, wymieniam literki jak na początku naszej znajomości. Siedzę zatem i piszę. Mam na ręce jej rzemyki i resztki zapachu sprzed kilkunastu godzin. Wciąż czuję to mrowienie na plecach i karku. Doświadczam tęsknoty. Doświadczam i nie potrafię ubrać jej w słowa-ściska mnie w brzuchu, arytmia mi się nasila, nie umiem skupić się nawet na filmie. Co minutę, dwie wyciągam z kieszeni telefon, chociaż zdaję sobie sprawę, że nic tam nie ma. Czułbym tą głupią, dwusekundową wibrację, gdyby napisała. Mimo, że przejechałem dzisiaj ponad 300 km, to moje myśli wciąż są tam, skąd wyjeżdżałem. W jej pokoju, ubraniach, podłodze, każdym pyłku. Ja pierdolę. Zakochałem się i tego doświadczam najbardziej. Jest mi wspaniale i źle zarazem.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21